księciem. No i chciał go zobaczyć. Bardzo! Chciał spojrzeć w te jego orzechowe oczy,

- Znów wpadł w zły nastrój - wyjaśnił kolegom Drax.

- Spróbuj mi zaufać, ma petite.
- Sam ją przepytam i się dowiem, ile im zdołała powiedzieć.
- Czuj się tu jak u siebie. - Alec przeszedł przez pokój. - Bawialnia jest tam, a tutaj
tym, że nie brakuje jej pieniędzy. Krótka, szykowna fryzura podkreślała wytworne rysy.
- Niestety, nie wiem nic pewnego na temat moich oficjalnych planów - przyznał. - Zdaje się, że pod koniec tygodnia jadę do Hawru. Mam spotkanie z przedstawicielami spółdzielni rolniczych, poza tym jakieś lunche i kolacje. Sekretarz co rano informuje mnie, co będę robił. Jeśli chcesz, poproszę, żeby przygotował dla ciebie szczegółowy plan. Na pewno będę przecinał przynajmniej jedną wstęgę.
kolegę. Karol nie mógł być jego księciem z bajki! Nie był przystojny. Był gruby, ale za
Zaczęło ją dusić w gardle. Przekleństwo, jakie chciała rzucić mu w twarz, zamarło jej
Edward cały czas miał otwarte oczy. Bacznie obserwował jej reakcję, choć sam nie wiedział, czego oczekiwał. Wiedział natomiast, co znalazł. Łagodność, spokój, słodycz pozbawioną zmysłowości i pasji, które wyraźnie widział w jej oczach. Ku własnemu zaskoczeniu wcale nie miał ochoty jej dotykać. I nie zależało mu na tym, by pocałunek stał się bardziej namiętny. Jeszcze nie tym razem. Być może przeczuwał, że ten pierwszy raz nie był ostatnim. Całując ją, czuł spokój i przyjemne odprężenie. Nie tego szukał dotąd w kobiecie. W pewnej chwili po prostu się od niej odsunął. Przyjęła to z absolutnym spokojem.
- Życzy pan sobie, żeby zamówienie zostało zrealizowane u nas, czy u kogoś z zewnątrz?
- Mam zadanie do wykonania. Poza tym musisz przyznać, że nie zachęcałam cię ani nie prowokowałam. Wręcz przeciwnie.
W domu. To słowo sprawiło jej ból. Wkroczyli do ładnego ceglanego budynku
- Hm, widzę, że koniec z naszym kawalerskim życiem! No trudno. Moje gratulacje. - I
- Nie wiem. Nie mogę sobie przypomnieć. - Odsunął się od niej. - To było dawno
parnym powietrzu letniej nocy. Zdrętwiała ze strachu, gdy zatrzymali się tuż przy jej

- Zawsze byłas wyjatkowa egocentryczka.

Jej ubranie w tym upale wyglądało okropnie i modliła się, żeby gdzieś w okolicy był motel. Gardło miała
sekundach, kiedy było ju¿ za pózno.
wypadkiem.
zdumieniu. W przeciwienstwie do Aleksa, który stał za nimi, z
Zesztywniała. Przeoczyła ten niepozorny fakt.
pierscionku w rozmowie z kims, kto go tu wło¿ył albo
żeby wskazał mnie palcem?
człowieku. - Nawet go nie znasz - powiedziała głosno, patrzac
A jesli nie nale¿ał?
głosno pociagneła nosem. - Napedziłes mi porzadnego stracha,
Zrobiła dyplom i udało jej sie zdobyc prace w du¿ej firmie
pukanie i Alex wsadził głowe w drzwi.
sztruksem kanape, która kupiła kiedys na wyprzeda¿y, na
sie bezpieczniej, ale to jego sprawa, nie moja. Dziekuje wiec za

©2019 www.matribus.w-odleglosc.cieszyn.pl - Split Template by One Page Love